Straciłem literackie dziewictwo – blokada twórcza po raz pierwszy

Dotychczas wydawało mi się, że blokada twórcza to mit, coś co jest wymysłem słabych pseudoliteratów. Samozwańców większych ode mnie, którzy próbują wymawiać się blokadą twórczą, ale tak naprawdę są zbyt leniwi, żeby napisać cokolwiek. I wiesz co? Właśnie przez to przechodzę!

Blokada twórcza w moim wydaniu

Punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia. Czuję fizyczną niemoc. To nie tak, że nie mam czego pisać. Że nie mam rozpisanych kolejnych wątków scenariusza, nad którym obecnie pracuję czy że nie wiem, co dalej w mojej pierwszej książce. To raczej taka wewnętrzna niechęć do pisania. O ile teraz tworzenie tekstu o blokadzie przychodzi mi względnie łatwo, o tyle sama myśl, by napisać coś ambitniejszego wzbudza we mnie jak najgorsze emocje.

Może to frustracja czy złość na kogoś lub coś. Nie wiem. Ale na samą myśl, że mam zrobić coś konstruktywnego mam ochotę krzyczeć, rzucać czymś. Coś zniszczyć. Ktoś z was przeżył już coś podobnego? Doradźcie, jak sobie z tym poradzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

13 − 11 =

Scroll Up