O mnie

Jestem Łukasz. Założyłem tę stronę, bo tak jak ty, lubię czytać książki, oglądać filmy i tracić czas na seriale. Uwielbiam też dzielić się moimi odczuciami na temat poznanych historii. A kiedy mam wolną chwilę, sam próbuję sił w tworzeniu opowieści. Po kilku latach prowadzenia strony postawiłem przed sobą trzy cele.

Dostarczam rozrywkę

Zacząłem od pisania opowiadań. Wierzę, że krótkie formy wyrabiają u pisarza warsztat i pozwalają nauczyć się budowania logicznej historii. Wciąż nie jestem w tym tak dobry jakbym chciał, ale jeśli coś ci się spodoba, nie wahaj się polecić mojego tekstu znajomym.

Piszę fantastykę, bo czytam fantastykę. Przez pewien czas zamykałem się głównie w science fiction, teraz otwieram się również na fantasy. W moje teksty wplatam także zagadki kryminalne i wątki wyjęte wprost z horrorów. Próbuję łączyć gatunki, by nieco uciec od ciasnych ram konwencji.

Gdzieś obok pisania, zajmuję się tworzeniem filmów. Jeden z nich — ten o zombie, który możesz znaleźć na moim kanale na YouTube — został już obejrzany kilka tysięcy razy. Chciałbym powtórzyć ten sukces. Operowanie aparatem/kamerą i montaż już jako tako mi wychodzą. Liczę, że kiedyś zrobię dla ciebie film oparty na moim własnym pomyśle.

Podpowiadam, co warto zobaczyć i przeczytać

Na mojej stronie znajdziesz recenzje książek, recenzje filmów oraz opinie o serialach. Jeśli chodzi o powieści, nie piszę o wszystkim, co przeczytam. Nie omawiam klasyków. Mam na ten przykład całą półkę nowel Jacka Londona. Dziesięć tomów o poszukiwaczach skarbów i Indianach zamieszkujących tereny Stanów Zjednoczonych, Kanady i Alaski. Lubię też Jona Krakauera i niektórych powieściopisarzy z Rosji. Skupiam się wszelako na polecaniu tytułów fantastycznych. Co więcej, wybieram książki nieco mniej znane niedzielnym fanom. Nie opowiadam o Tolkienie, Pilipiuku, Sapkowskim czy Martinie. Oni nie potrzebują reklamy. Piszę recenzje powieści fantastycznych już zakurzonych lub nadal nie odkrytych przez główny nurt.

W przypadku filmów jest nieco szerzej. Nie skupiam się wyłącznie na fantasy i science fiction. Ilość filmów zrecenzowanych na mojej stronie i wpasowujących się w fantastyczną stylistykę na tle filmów obyczajowych/dramatów etc. karze myśleć, że to nie fantasy jest moim ulubionym gatunkiem. Co więcej, niektóre z moich opinii wygłaszanych na temat filmów scifi jeszcze bardziej podkreślają moją przypadkowo zarysowaną niechęć do tego rodzaju kina. Jest to jednak pokłosie zrozumienia mechanizmu tworzenia opowieści. Niestety wiele produkcji fantastycznych lub fantastyczno naukowych kuleje w aspekcie budowania logicznej fabuły; ciąg przyczynowo skutkowy jest tam zaburzony absurdalnymi wtrąceniami koniecznymi do zszycia całości. Owe szwy czasem aż kują po oczach. Dodając do tego papierowych bohaterów, kiepskie dialogi i dubbing, który właściwie w każdym przypadku niszczy film, mamy gotową negatywną recenzję.

Jeśli chodzi o seriale, recenzji nie ma zbyt wiele. Łatwo uzależniam się od określonego środowiska i bohaterów. Wracam po kilkakroć do tego samego. Często są to produkcje na tyle popularne i na tyle ograne w telewizji i w sieci — chociażby F.R.I.E.N.D.S., Big Bang Theory, Miasteczko Twin Peaks, Przystanek Alaska — że nie ma sensu ich omawiać. Co nie znaczy, że to nie może się zmienić. Daj mi znać, jeśli chciałbyś poznać moją opinię na temat jakiegoś serialu, filmu czy książki.

Uczę opowiadania historii

Nie wiem, jak stworzyć historię, która spodoba się wszystkim. Czasem wydaje mi się, że nie wiem nawet, jak napisać coś, co spodobałoby się komukolwiek. Nie chcę też byś traktował mnie jako nauczyciela. Ja myślę o sobie, jako o kimś, kto próbuje sił w pisaniu i przy okazji dzieli się przemyśleniami.

Od czasu do czasu publikuję teksty związane z tworzeniem opowieści. Wspieram się przy tym Podręcznikiem Dramatopisarza Willa Dunne. Przerabiam poszczególne lekcje a ich efekt umieszczam w dziale Kurs pisania. Zdarza się, że napiszę też kilka słów o wykorzystywanych przeze mnie narzędziach czy podejściu do pracy. Jeśli więc tworzysz lub chcesz zacząć, moja strona może być sposobem na zorientowanie się, co robić lub czego nie robić.

A jeśli już napisałeś kilka tekstów, śledź dział z konkursami literackimi. Cyklicznie przeglądam internet i informuję o moim zdaniem najciekawszych inicjatywach. Jest to po pierwsze pomoc dla ciebie, a po drugie moje archiwum, bym samemu pamiętał, co mam napisać i do kiedy muszę wysłać tekst.

Jak tu dotarłem?

Piszę nieprzerwanie od szesnastego roku życia. Zacząłem od dziennika internetowego skierowanego do najbliższych, później przyszła kolej na wysyłanie tekstów do czasopism pokroju CD-Action. Kiedy skończyłem technikum, marzyłem o pracy w redakcji lokalnego tygodnika. Zaczynałem także bawić się w pisanie opowiadań, z tyłu głowy planując fabułę mojej pierwszej powieści.

Fragmenty nieukończonej książki publikowałem na stronie emaginacja.pl. Był to czas kiedy zastanawiałem się, czy bardziej zależy mi na pisaniu prozy, czy na prowadzeniu bloga.

W międzyczasie moje teksty na temat muzyki, książek i filmów można było czytać w wydawanym na wyspach Magazynie Emigrant oraz na stronie wydawnictwa muzycznego Wyspa.fm.

Kiedy coraz bardziej skłaniałem się ku prozie, wykupiłem poniższą domenę. Wszystko inne zacząłem traktować jako miłą odmianę, zawsze jednak wracałem do podstawowej aktywności. Zrozumiałem, że chce poświęcić się tworzeniu opowieści.

Żeby nie być monotematycznym i nie zapomnieć o dziennikarskim warsztacie, założyłem i współprowadzę po dziś dzień bloga podróżniczego sofarsofine.com. Czasem brakuje dnia, ale bez tej gonitwy czułbym, że marnuję życie.

Scroll Up