O powrocie do domu i grupie pięciu pijanych chłopaczków

Zmęczeni po całonocnej podróży dalekobieżnym autobusem, wysiedliśmy na dworcu w Katowicach. Szczęśliwie nie musieliśmy czekać zbyt długo na transport. Autobus, tym razem podmiejski, zajechał na odpowiedni przystanek w kilka minut po tym, jak dotarliśmy na miejsce.

Co ciekawe, mimo wczesnej pory, w autobusie nie jechaliśmy sami. Już od samych Katowic, oprócz dziewczyny i starszego mężczyzny, towarzyszyła nam pięcioosobowa ekipa podpitych imprezowiczów.

Między kilkuminutowymi drzemkami będącymi efektem nieprzespanej nocy, studiowałem skład siedzącej naprzeciw mnie grupy. Był tam samiec alfa, który zgodnie ze swoją rolą podrywał samotnie siedzącą brunetkę. Był też drugi samiec alfa, czy może bardziej trafnie będzie stwierdzić, że był to ktoś aspirujący do bycia najważniejszą osobą w stadzie. Jak w każdym tego rodzaju zbiorowisku trafił się również śmiejący się wniebogłosy idiota, którego bawiło wszystko. Nie mogło też zabraknąć pseudointeligenta, udającego lepszego od reszty. Zaciekawiła mnie zaś tajemnicza postać, piąty jegomość. Tego jednego nie potrafiłem rozgryźć. Nie wpasowywał mi się w żadną rolę.

To dość zabawne, że niemal każdorazowo konstrukcja takich grup jest identyczna. Kiedy byłem kawalerem spuszczonym ze smyczy i zachowującym się jak część dzikiej watachy, pełniłem, moim zdaniem, funkcję pseudointeligenta. Nigdy nie aspirowałem do bycia samcem alfa. Po prawdzie tylko samcowi alfa wydaje się, że ma na coś wpływ, że ma większe branie niż reszta. Chciałem napisać, że ma także wyższe mniemanie o sobie, ale każdy członek takiej grupy w jakiś stopniu myśli o sobie lepiej, niż o pozostałych.

I jadąc tak tym porannym autobusem, wsłuchiwałem się w rozmowy pięciu pijanych mężczyzn. Gdzieś na wysokości przystanku, nieopodal którego będę mieszkał kiedy tylko z żoną skończymy remont naszego niewielkiego m2, usłyszałem słowa jednego z pijanych.

– Wysiadamy?

Drugi, ten któremu wydawało się, że jest samcem alfa, złapał się za głowę.

– Tu nas zabiją – powiedział z przekonaniem. – A potem rozbiorą i zgwałcą.

Nie mogłem ukryć uśmiechu. Pięciu kozaków bało się wysiąść na przystanku, z którego za niespełna miesiąc, codziennie, będę jeździł do pracy. Przy tej okazji pomyślałem sobie, że ignorancja i ksenofobia to jedynie efekt niewiedzy, niedoinformowania. Ale tutaj odnoszę się do innego doświadczenia, o którym opowiem następnym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 × 2 =

Scroll Up