Krótka myśl o zarabianiu na książkach

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czym dla mnie jest pisanie książek i opowiadań. Czy jest to bardziej rozrywka i sposób na spędzanie wolnego czasu, czy może – gdzieś w dalszej lub bliższej perspektywie – marzenie o zarabianiu na życie.

Wbrew pozorom życie z pisania to nie tak odległa wizja, jak mogłoby się niektórym wydawać. Właściwie wystarczy odpowiednia wiedza, doświadczenie i zrozumienie istoty tworzenia dla bycia czytanym. Pisanie książek to w pewnym stopniu oferowanie swoich usług społeczeństwu.

Autor aspirujący do zarabiania na książkach ma dwie, maksymalnie trzy drogi, jakimi może podążyć. Pierwsza i dla mnie najmniej kusząca to przekazywanie wiedzy w postaci rozpraw naukowych i poradników. Drugi sposób – ten w który celuję – to dostarczanie czytelnikowi rozrywki; szeroko pojęta beletrystyka i literatura gatunkowa.

Trzecim sposobem jest tworzenie książek ambitnych, literatury pięknej, będącej czymś pomiędzy beletrystyką a pracą naukową popartą dogłębnymi badaniami.

Dla mnie literatura piękna stanowi opis rzeczywistości wzbogacony i filtrowany przez osobowość pisarza. Oczywiście obok tych trzech rodzajów książek jest całe mnóstwo odcieni szarości, jak fabularyzowane relacje z podróży czy powieści niebędące już stricte literaturą rozrywkową, ale jeszcze nie zaliczane do kanonu literatury pięknej.

Kiedy jednak myślę o literaturze pięknej, sądzę, że zainteresowanie wśród czytelników nie jest tak wielkie, by mogło pozwolić na spokojne życie bez wyrzeczeń.

Jak wyżyć z pisania?

Grunt to zrozumieć istotę zarabiania na pisaniu książek. Oferowaniu tego, czego oczekuje czytelnik. Może brzmieć to jak synonim prostytucji, ale jeśli ktoś chce tworzyć wyłącznie dla siebie lub myśli o opisywaniu świata zgodnie z własnym systemem moralnym, jeśli chce poruszać, według niego, istotne problemy w głęboki sposób, raczej nie powinien spodziewać się dużego grona czytelników. Być może zdobędzie uznanie krytyków, ale osoba liczącą na karierę poczytnego autora raczej nie powinna podążać tą ścieżką.

Na pisanie książek trzeba by spojrzeć jak na inne gałęzie biznesu rozrywkowego. W kinematografii najwięcej zarabiają produkcje, których autorzy zrozumieli oczekiwania widza i zaoferowali właściwy produkt.

I tutaj wracam do punktu startowego. Do pytania o to, czy robię to hobbystycznie, czy chciałbym żyć z pisania. Biorąc pod uwagę czas, jaki poświęcam na profesjonalizację działań w sieci, raczej skłaniam się ku pisaniu dla czytelnika. Czasem jednak trafiam na mur idealizmu, który biegnie gdzieś pośrodku mojego systemu moralnego.

Tekst ten dotyczy jednak samego rozważania na temat podejścia do pisania. Kwestia warsztatu czy zrozumienia prowadzenia opowieści, tak, by była interesująca dla czytelnika to zupełnie inna bajka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 × pięć =

Scroll Up