0 pobrań ebooka

Sen o wolnym świecie to przygodowa powieść postapokaliptyczna o świecie przyszłości pełnym XIX-wiecznych wynalazków.

Kategoria:

Opis

Jak na razie zawiesiłem pracę nad tym projektem. Sen o wolnym świecie to przygodowa powieść postapokaliptyczna o świecie przyszłości pełnym XIX-wiecznych wynalazków.

Krótki fragment

Starszy mężczyzna ubrany w brązowy mundur miejskiej gwardii wpatrywał się w puste uliczki Urbs. Miejscami pojawiał się zdezorientowany, poszukujący zajęcia mieszkaniec, ale nawet główne aleje świeciły pustkami. Nie działo się nic. Gwardzista westchnął, zdjął z ramienia półautomatyczny i rdzewiejący przy zamku karabin. Oparł go o ścianę. Usiadł na drewnianej skrzyni na przeciw znacznie młodszego kolegi. Włożył do ust wysuszonego na wiór papierosa, próbując odpalić niedziałającą zapalniczką. Pstryknął kilka razy, lecz pod krzesiwem błysnęła tylko iskra.

Ciepły wiatr wiejący od pustyni zdmuchnął karty poukładane na kawałku sypiącego się muru. Uszu strażników naprędce zbierających kawałki papieru wznoszące się ku niebu, dobiegł irytujący dźwięk. Swoją intensywnością wprawiał w ruch stojące nad miastem powietrze. Z wnętrza kłębiastej chmury nadciągającej nad zabudowania wyłonił się masywny latający pojazd. Statek przeleciał ponad murami, zostawiając za sobą strażników dławiących się dymem miarowo wyrzucanym przez rury znajdujący się na rufie wehikułu.

Młody pilot siedzący za sterami Verta niewprawnie manewrował manetkami. Z widoczną nerwowością w ruchach zmniejszał dopływ pary do dolnych i bocznych dysz. Statek nie chciał współpracować, zatrzymał się dopiero za fabryką i tam zaczął opadać. Pilot szybko pociągnął za wolant. Najmocniej jak potrafił, z widocznym wysiłkiem na swojej nieobrośniętej zarostem, niepooranej życiowymi doświadczeniami twarzy. Powtórzył całą sekwencję, by w chwilę później pasażerowie poczuli uderzenie podwozia o betonową płytę, którą ktoś kiedyś przezornie ułożył na dachu.

Z pokładu pierwszy wyszedł Ralph Cronenberg, wysoki jegomość o kwadratowej szczęce i bujnej czuprynie. Mężczyzna zmarszczył czoło i nasunął na oczy okulary przeciwsłoneczne.

— W samą porę — powiedział czekający na Ralpha, ciemnoskóry, brodaty mężczyzna. Nerwowo ściskał przepoconą czapkę i przestępował z nogi na nogę. Już na pierwszy rzut oka widać było, że nie urodził się w Urbs. Karmelowa skóra i bujny zarost wskazywały raczej na południe kontynentu.

— Joel? Martens? — Ralph spojrzał w twarz naukowca i zaśmiał się. — Nie poznałem cię.

Joel prychnął niezadowolony. Przetarł czoło i podał dłoń przełożonemu.

— Dysze nadal nie działają, jak powinny — stwierdził Ralph.

Joel mruknął pod nosem, że zajmie się problemem. Zaraz potem wskazał Ralphowi drogę na dół, w głąb ciemnej i chłodnej klatki schodowej.

W długich bielonych korytarzach wyłożonych zimnymi kafelkami, czystszymi niż niejedna stołówka, ludzie biegali od jednego laboratorium do drugiego. Umorusani pyłem i ze zwichrowanymi włosami. Na widok Cronenberga zatrzymywali się, poprawiali fryzurę, pochylali głowę w powitalnym geście i biegli dalej.

— Ile wam jeszcze brakuje? — Ralph zagadnął człapiącego za nim Joela.
— Opracowaliśmy metodę generowania karbonu. Mamy tylko problem z produkcją wody, nie potrafimy osiągnąć odpowiedniego poziomu…
— Zdążycie?

Martens pochylił głowę.

— Polecimy, jak jest — rozkazał Cronenberg. Nie chciał dać po sobie poznać, ale cieszył się, że statek wciąż nie jest gotowy.

Joel zmarkotniał. Czuł, że owo polecimy, dotyczyło również jego osoby. Wiedział też, że nie może sprzeciwić się poleceniu. Tylko za nic myślał wyściubiać nos poza próg własnej pracowni. Nie chodziło mu nawet o niechęć wobec dawnego przyjaciela, ale o zwykłą wygodę. Lubił pracę za biurkiem.

— Co z inżynierem? — Joel zapytał z nadzieją.

Ralph spojrzał w twarz naukowca z dumą.

— Zorganizujemy wyścig.

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o “Sen o wolnym świecie”

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *