Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął — recenzja filmu

Razem z żoną w ciągu ostatnich kilku miesięcy mieliśmy ciąg na filmy skandynawskie, bądź o Skandynawii traktujące. Kolejnym przykładem takiego kina może być europejska filmowa adaptacja powieści o Stulatku, który wyskoczył przez okno i zniknął Jonasa Jonassona.

Tekst powstał przy współpracy z portalem

cda.pl

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął — recenzja filmu

Pewnie jeszcze nie przyszło Ci do głowy, że jesteś zbyt stara, by coś osiągnąć. Wnioskuję po średniej wieku czytelników. Ale uwierz mi, że są ludzie, dla których wiek to wyznacznik, czy warto jeszcze się starać, czy lepiej odpuścić i czekać na śmierć.

Z całą pewnością do tego typu osób nie należał Allan Karlsson, bohater filmu Felixa Herngrena pt. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął. Allan, mieszkaniec domu spokojnej starości w swoje setne urodziny ucieka przez okno małego pokoju. Ma dość monotonii, nie czeka na pracowników ośrodka, którzy zmierzają w stronę jego kwatery z tortem i życzeniami. Bez pomysłu na podróż, bez pieniędzy. Bogaty jedynie w życiowe doświadczenia, chęć poznania świata i pragnienie adrenaliny skacze niczym Wałęsa.

Allan Karlsson przypomina mi nieco dziadka mojej żony, fizycznie zmęczonego, ale psychicznie wciąż oczekującego od życia wyzwań. Przeżył wiele, tańczył z generałem Franco, pił wódkę ze Stalinem, został podwójnym agentem w trakcie zimnej wojny — mowa oczywiście o bohaterze filmu. Herngren patrzy na postać Allana z przymrużeniem oka, pokazuje go w podobnym świetle, jak zrobił to Robert Zemeckis w Forreście Gumpie. Można dostrzec wiele poobieństw pomiędzy oboma tytułami, obaj bohaterzy są odrobinę nieżyciowi i nie zdają sobie sprawy z własnego szczęścia. Obaj czują również, że ich fizyczne ograniczenia nie powinny być przeszkodą w realizacji marzeń.

Świat pokazany w filmie Herngrena zbudowany został na absurdalnym poczuciu humoru. Trup ściele się tam gęsto, niczym u Tarantino, ale sam Allan Karlsson nic sobie z tego nie robi. Prze naprzód i nie ogląda się za siebie. Niczego nie żałuje, niczego się nie boi.

Film możecie zobaczyć tutaj: https://www.cda.pl/video/87882293/vfilm

Niektórzy z krytyków ponoć doszukiwali się w Stulatku, który wyskoczył przez okno pokładów filozoficznych przemyśleń, porównywali produkcję do filmów Bergmana. Inni przekreślają film, twierdząc, że pomysł jest niezły, ale zmarnowano potencjał. Ja nie traktowałbym ucieczki z domu opieki jako metafory pokazującej, że z życia należy czerpać pełnymi garściami, szukałbym w tym raczej próby przedstawienia sposobu myślenia ludzi, którzy nie mają już nic do stracenia. Wiedzą, że są u progu Piotrowej bramy i chcą po raz ostatni poczuć smak wolności.

Ten film traktowałem jako komedię. Nie doszukiwałem się w nim drugiego dna. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął to propozycja na wieczór po ciężkim dniu/tygodniu. To komedia, dzięki której na chwilę zapomnisz o obowiązkach. Produkcja dająca nadzieję tym, którym wydaje się, że są na coś za starzy.

Zdjęcie: http://bok.bialystok.pl

Sprawdź też to

Adaptacja – recenzja filmu Adaptacja przemawia do mnie jako do fana kina, jak i do osoby, która chce pisać scenariusze. W pewnym stopniu identyfikuję się zarówno z Charliem, jak i z Donaldem. Powiedziałbym, że Adaptacja to pomy...
Contratiempo – recenzja filmu W ostatnim czasie widziałem dwa thrillery, Contratiempo i Tożsamość. Oba opowiadają ciekawą historię, budują napięcie, by na samym końcu rozczarować proponowanym rozwiązaniem. W tym tekście opowiem o ...
Scroll Up