Obywatel John Doe – recenzja filmu

Jako magister politologii zdaję sobie sprawę, że światy polityki i dziennikarstwa nie są sobie tak odległe, jak powinny. Przed podjęciem studiów marzyłem o etacie w lokalnych wiadomościach. Udało mi się nawet załapać do redakcji. Tam po raz pierwszy zderzyłem się z redakcyjną polityką i pisaniem pod wydawcę. Już w tak niewielkiej miejskiej gazecie, nad pozornie wolnym wydawcą siedział prezydent miasta, który decydował o środkach łożonych na tygodnik. Czy lokalne wiadomości mogą być rzetelne, jeśli są opłacane z gminnego budżetu?

Tekst powstał przy współpracy z portalem

cda.pl

Drugi problem stanowi granica, której podobno dziennikarze nie powinni przekraczać. Chodzi o kreowanie świata. W założeniu misją dziennikarzy jest informowanie o wydarzeniach. Gorzej kiedy pod szyldem newsa dziennikarz próbuje przepchnąć własną wizję urządzenia świata. A kiedy połączymy wpływ prasy na czytelnika z żądzą władzy polityków, łożących na media, mamy gotowy przepis na dyktaturę.

Obywatel John Doe, film, który wyprzedził swoją epokę

Wydawać by się mogło, że świat, w którym dziennikarz — w rewanżu za zwolnienie z pracy — tworzy fikcyjnego newsa, a redakcja, by nie stracić twarzy ciągnie tę historię, jest wyłącznie próbą przedstawienia problemu spadającej czytelności i walki o odbiorcę. Ale już odkrycie przez wydawcę, że pomysł Ann Mitchell, dziennikarki, w którą wcieliła się Barbara Stanwyck może zwiększyć sprzedaż, a tworzenie fake newsa to dochodowy biznes, że publikowanie na łamach lokalnej prasy historii opowiadanej niczym serial będzie przyczynkiem do zwiększenia nakładu, bardzo przypomina dzisiejsze realia.

Ann Mitchel w złości na byłego szefa napisała bowiem fałszywy list do redakcji, w którym niejaki John Doe — dla osób, które nie wiedzą, John Doe dla Stanów zjednoczonych to jak dla nas Adam Nowak, bardzo popularne imię i nazwisko, które zestawione ze sobą jest synonimem szarego człowieka — oświadcza, że w rewanżu za wszelkie oszustwa ze strony polityków, w dzień Bożego Narodzenia skoczy z dachu ratusza.

Wydawca czasopisma początkowo podchodzi do sprawy bardzo niechętnie, jest zły na dziennikarkę za puszczenie takiego tekstu. Podobnie całą sprawę ocenia konkurencja, która próbuje pokazać fałszywość informacji. Jednak upór Ann Mitchel, będący konsekwencją gonitwy za pieniądzem, pozwala jej przekonać byłego już pracodawcę, żeby pociągnął ten temat, a ją przyjął na poprzednie stanowisko.

Kolejnym krokiem w kreowaniu historii jest więc zatrudnienie kogoś do roli John’a Doe. Wszyscy zainteresowani nowym bohaterem chcą go poznać. Redakcja organizuje więc nabór na John’a Doe. Wybór pada na Długiego Johna Willoughby’a, baseballistę z przedwcześnie zakończoną karierą. W tej roli Gary Cooper.

John chciał tylko zarobić na operację ręki, po której mógłby wrócić na boisko. Zamiast tego wplątał się w polityczno-dziennikarską intrygę, z której ktoś tak prosty jak on nie mógł wyjść bez szwanku. Początkowo nie rozumiał, o co chodzi. Kogo ma udawać i do czego się zobowiązał. Istotę swojej roli w całej historii pojął zbyt późno.

Film możecie zobaczyć tutaj: https://www.cda.pl/video/2078967d9/vfilm

Frank Capra w wykreowanym przez siebie świecie doskonale pokazał pozycję szarego człowieka w stosunku do światka dziennikarzy i polityków. Jesteśmy wyłącznie narzędziem, które można wykorzystać. Każdy kolejny, potencjalny czytelnik lub wyborca liczy się tylko przed zagłosowaniem, przed wydaniem pieniędzy na gazetę. A kiedy już skreśli krzyżyk przy odpowiednim nazwisku, kiedy dostatnie do ręki nowy numer lokalnej prasy przestaje się liczyć aż do nowego wydania, do kolejnych wyborów.

Zdjęcie: cda.pl

Sprawdź też to

Adaptacja – recenzja filmu Adaptacja przemawia do mnie jako do fana kina, jak i do osoby, która chce pisać scenariusze. W pewnym stopniu identyfikuję się zarówno z Charliem, jak i z Donaldem. Powiedziałbym, że Adaptacja to pomy...
Contratiempo – recenzja filmu W ostatnim czasie widziałem dwa thrillery, Contratiempo i Tożsamość. Oba opowiadają ciekawą historię, budują napięcie, by na samym końcu rozczarować proponowanym rozwiązaniem. W tym tekście opowiem o ...
Scroll Up