0,00  z VAT

13 pobrań ebooka

Klucz to mój hołd dla klasyki kina i literatury. W opowiadaniu splatam ze sobą historię noir i realia świata przyszłości.

Opis

Klucz to klasyczna historia noir z romansem i intrygą osadzona w futurystycznym, niemal nieludzkim świecie.

Autor: Łukasz Migura
Wydawnictwo: Wydawnictwo literackie Łukasza Migury
Ilość stron: 33
Rok wydania: 2019
Format plików: EPUB, PDF
Gatunek: Fantastyka naukowa / Noir
Opinie na lubimyczytac.pl: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4894176/klucz

Recenzje ebooka

Fragment opowiadania

Leszek stanął obok drzwi. Naparł plecami na ścianę. Zrobił to specjalnie, wiedział, że Sandra widząc go przez judasza, nie odważyłaby się otworzyć.

— Kto tam? — zawołała pytająco.

Zaraz potem bezmyślnie wychynęła poza próg z maseczką na twarzy i głupio rozwartymi ustami, wciąż noszącymi ślady po ubiegłotygodniowym botoksie. Leszek stał z papierosem w ustach i czekał, aż była narzeczona rozpozna jego twarz, wykrzyczy mu żale. Sandra udała jednak, że nikogo nie zobaczyła. Szybko schowała głowę w mieszkaniu i pociągnęła za klamkę. Leszek wsunął dłoń między drzwi a framugę. Wydało jej się, że zmiażdżyła jego masywną dłoń, chciała tego, lecz Leszka to nie wzruszyło. Drzwi odbiły się z impetem, a on spokojnie wszedł do mieszkania, rozmasowując obolałe śródręcze siniejące niczym jaja po ostatnim razie z prostytutką.

— Czego ty chcesz?

Zrobiło mu się głupio, że po tylu latach wpada z odwiedzinami, mając za powód wyłącznie własne sprawy. Wyjął z wewnętrznej kieszeni kurtki starą fotografię.

— Znasz go? — Wskazał palcem na studenta — Albo ją?
— I tylko po to tu przylazłeś?

Wzruszył ramionami.

— Liczyłaś na coś więcej?

Teraz ona zagrała obojętną. Oddała mu zdjęcie.

— Znam ich. Ona mieszkała ze mną przez kilka miesięcy, a ten młody ją odwiedzał.
— Wiesz gdzie ją znajdę?

Sandra spojrzała zazdrośnie, choć zaraz potem przybrała obojętną postawę.

— Nie! Czego od niej chcesz?!

Wypchnęła Leszka za próg mieszkania. Wzięła zamach i trzasnęła drzwiami. Pozwolił jej na to.

— On nie żyje — powiedział spokojnie. — Ten drugi też. A jak nie pomożesz mi jej znaleźć, to nie wiem, czy i ona…

Po krótkiej chwili Sandra uchyliła drzwi i nie patrząc w twarz Leszka, podała mu kartkę z adresem.

— Tam ją znajdziesz. Pracowała tam.

Adres z kartki okazał się małym pokoikiem nad burdelem, który kilkadziesiąt lat temu był prężnie działającym teatrem. Teraz szyld z wypisanym spektaklem wieczoru zastępowały imiona dziewczyn do wzięcia. Hologramy nad drzwiami migały w trójwymiarze i zachęcały do wstąpienia. Leszek miał w głębokim poważaniu dom uciech, chciał dostać się na górę niezauważony. Zaszedł budynek od tyłu, gdzie wciąż znajdowały się stare przeciwpożarowe schody. Wiedział że tam są, pamiętał o nich z czasów młodości, kiedy wspinał się z kolegami na zaplecze, żeby podglądać pary uprawiające seks. Pociągnął za ostatni szczebel. Drabina zjechała z impetem, robiąc przy tym nieco hałasu.

Na pierwszym piętrze nie było nikogo. Sami dyszący faceci na anorektycznych ćpunkach, zarabiających na kolejną dawkę tym, czym obdarzyła je matka natura, czy może tym, co z dobroci zostało po długich latach przypalania haszu i wstrzykiwania sobie wszystkiego, co miało na etykiecie wyrysowany symbol czaszki. Leszek szybko wszedł na drugie piętro. Kiedy dotarł do trzeciego okna, licząc od schodów, przystanął. Zajrzał do wewnątrz. Na łóżku siedziała kobieta podobna do brunetki z fotografii. Długie, ciemne i falujące włosy opadały w nieładzie na jasne piegowate ramiona. Leszek mimowolnie wpatrywał się w kobietę. Liczyła pieniądze, przytrzymując banknoty palcami ozdobionymi w długie czerwone tipsy.

— Gdyby tylko zerknęła w okno — pomyślał.

Ale nie zerknęła. Skończyła liczyć, wrzuciła banknoty do kopertówki i zarzuciła na ramiona stare wypłowiałe futro z norek.

Leszek zbiegł na parking. Wiedział, że ONA zaraz się tam pojawi. Ktoś taki nie korzysta z transportu publicznego, zwłaszcza, jeśli pod pachą niesie kilka tysięcy w wysokich nominałach. Przyczaił się w cieniu, za kontenerem na śmieci pełnym zużytych kondomów. Zaraz potem odgłosy ulicy przeciął stukot kobiecych obcasów. Jej chód, niczym lekarski skalpel wtapiający się w ciało trupa w pobliskiej hurtowni skór, jedynie symbolicznie mianowanej szpitalem, penetrował parking. Kiedy brunetka dotarła do samochodu i zaczęła w pośpiechu szukać kluczyków, ktoś do niej podbiegł. Odruchowo złapała za torebkę. Mężczyźnie nie o to chodziło. Upadła na ziemię, łamiąc obcas i wykrzywiając boleśnie stopę. Napastnik wyjął z kieszeni pistolet. Mały, z rączką ciepłą od kurczowego ściskania w kieszeni. Wycelował. Już chciał wcisnąć spust, kiedy Leszek stanął za jego plecami i niemal od niechcenia uderzył napastnika w kark. Pistolet wystrzelił w powietrze, a mężczyzna padł na ziemię nieprzytomny.

— Nic pani nie jest? — zapytał Leszek.
— Dziękuję… — pokręciła głową wystraszona kobieta.
— On się zaraz ocknie. Lepiej niech pani stąd odjedzie. Może pani prowadzić? — Leszek podał jej rękę.

Zająknęła się.

— Niech pani wsiada. Powie pani dokąd.
— Dziękuję. Ja naprawdę… — rozpłakała się. — Ja naprawdę nie wiem, kim jest ten człowiek.
— Spokojnie. Jak pani na imię?
— Majka.

Leszek uśmiechnął się. Dostał to, na czym mu zależało. Miał okazję przyjrzeć się brunetce i upewnić, że to osoba, którą zobaczył na fotografii.

— Skąd pan się tu wziął? — teraz ona zapytała.

Leszek odburknął coś o krzykach i zamieszaniu. Nie chciał brnąć w kłamstwo. Szybko zajął miejsce za kierownicą. Musiał tylko wjechać na autostradę, by mieć pewność, że kobieta nie ucieknie. Udał skupienie i kiedy rozpędził do pięćdziesiątki stary model Peugeota, wyjął zdjęcie z wewnętrznej kieszeni kurtki.

— Skąd pan to ma?
— Chłopak, przy którym to znalazłem, nie żyje.

Majka zakryła usta. Leszek starał się ją obserwować, ale jadąc, nie był w stanie w pełni ocenić szczerości jej postawy.

— Ten drugi coś mi dał — stwierdził. — Ja chciałbym dowiedzieć się, co to jest i dlaczego ten przedmiot wart jest zabicia dwóch osób.
— Jak to, dwóch?
— Ten drugi też nie żyje.

Dla Majki było to zbyt wiele. Zapłakała raz jeszcze.

— Byli dla pani bliscy?

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o “Klucz”