Podsumowanie 2020 roku. „Zozo” to nie tylko Covid

Dla mnie i zapewne dla wielu z Was rok dwa tysiące dwudziesty był osobliwy. Jasne, pełno w nim było zaskoczeń, uciążliwości, poświęcenia i irytacji, zwłaszcza względem lekkoduchów nie stosujących się do zaleceń medyków. Jednak nie brakowało też miłości, pozytywnie zaskakujących zbiegów okoliczności i nadziei. Choć z perspektywy medialnych komunikatów można odnieść wrażenie, że królowały protesty i nieustające konflikty. Czy było tak naprawdę, czy to agresja i podziały były znakiem 2020 roku, pozostawiam Waszej ocenie.

W moim przypadku, z każdym upływającym dniem przybywało przemyśleń, które finalnie zaowocowały podjęciem kilku, wydawać by się mogło zaskakujących i odważnych decyzji.

Życie zawodowe

Tutaj nie zmieniło się wiele. Nadal świadczyłem usługi jako specjalista ds. SEO dla jednej z katowickich agencji. Warto wszak podkreślić, że obok typowych dla pozycjonera działań, zacząłem nagrywać podcast o marketingu! Inicjatywa tak spodobała się moim przełożonym, że dostałem zielone światło i mogłem działać. Rzecz jasna pomysł nie zakwitł w próżni, nie powstał na skutek Wielkiego Wybuchu, nie wyewoluował z jednokomórkowego organizmu. Kiedy zaczynałem nagrywać, miałem na koncie kilka odcinków własnego podcastu. Czytam Się to miejsce, w którym dzielę się opowiadaniami i fragmentami powieści w formie dźwiękowej. Doświadczenie — niewielkie, ale zawsze — oraz zawiązane kontakty z lektorami, pomogły mi stworzyć marketingowe pitu pitu, w którym razem z kolegą z działu opowiadamy o SEO, Google Ads, Social Mediach i wszystkich innych anglojęzycznych nazwach, które pomagają firmom pozyskiwać klientów.

W wolnych chwilach zacząłem oferować usługi jako studio nagraniowe, a wszystko dzięki wspomnianej przed momentem współpracy z lektorami oraz dzięki zamiłowaniu do montażu. Aktywnie poszukiwałem pierwszych klientów, dla których mógłbym przygotowywać materiały audio. Szukałem również autorów opowiadań i książek. Dla nich chciałem przygotowywać audiobooki lub słuchowiska i promować ich twórczość albo w moim podcaście, albo na łamach księgarni.

W 2021 roku mam zamiar kontynuować działalność studyjno-wydawniczą. Zwłaszcza, że już rozpocząłem prace nad pierwszym pełnoprawnym audiobookiem, a z początkiem roku rozpoczynam współpracę z firmą, dla której będę przygotowywał wersje czytane tekstów znajdujących się na ich blogu. Brzmi obiecująco.

Życie prywatne

Prywatnie zdobywam opierzenie jako mąż i ojciec. Nadal się uczę, zwłaszcza cierpliwości i pokory, które moim zdaniem stanowią podstawę dla obu tych ról. W obu zapewne zdarza mi się zawieść. Mimo wszystko staram się, by ani praca, ani pasja nie przeszkodziły mi w byciu jak najlepszym partnerem i rodzicem. Bo gdyby nie najbliżsi, po cóż miałbym się starać? Jaki sens miałoby to wszystko?

Jestem dumny, że mimo pracy zdalnej, która trwa niemal nieprzerwanie od marca — to już trzy kwartały — potrafię oddzielić obowiązki służbowe od czasu prywatnego. Potrafię uciec myślami od list ToDo zapisanych w Asanie i w pełni skupić myśli na Ani i Franku. Ale tę zdolność, którą ostatnio tak ochoczo mianuje się terminem mindfulness, wypracowałem dopiero z końcem roku, kiedy to powziąłem kilka decyzji dotyczących mojej pisarskiej działalności.

Życie autora

Jako specjalista ds. pozycjonowania stron internetowych i szerzej, spec od marketingu, miałem niewielką przewagę nad początkującymi kolegami po piórze. Wydaje mi się, że wiem jak sprawić, by stronę odwiedzało więcej ludzi z wyszukiwarki. Mam jako takie pojęcie, jak działają social media, a zwłaszcza facebook. I jak zdobyć sensowny ruch, który może przekuć się na sprzedaż w mojej księgarni. Wiem też, jaka jest rola newslettera, powiadomień push na stronie oraz podcastu. Wiem też, ile czasu to wymaga i ile pieniędzy trzeba władować w reklamę, żeby starania przyniosły efekt. Lecz mimo wszystko łudziłem się, że da się połączyć pracę, czas poświęcany rodzinie, pasję i jeszcze działania marketingowe dla mojej strony.

Zakładałem, że jeśli uda mi się odpowiednio działać w wyszukiwarce i w social mediach, będę w stanie zbudować świadomość marki osobistej wśród ludzi i w ten sposób zacząć sprzedawać teksty, których… No właśnie. Teksty, których nie było, bo nie miałem czasu ich pisać. Zamiast tego budowałem widoczność w Google’u. Szukałem słów kluczowych, na które mogę się pozycjonować, optymalizowałem stronę, działałem na facebooku i instagramie. Bo to przecież tak ważne. Tylko jakoś nie czułem się z tym dobrze. Już w lipcu, w przeddzień trzydziestych trzecich urodzin, zdecydowałem, że pozbędę się wszelkich profili w social mediach. Zostawiłem jedynie konto na youtube. Wydawało mi się tak ważne, tak istotne. Ale wszystkie inne profile usunąłem. I nie żałuję tej decyzji. To niesamowite, ile czasu dostałem od samego siebie, robiąc ten jeden mały krok.

Mimo wszystko wiedziałem, że to za mało. Że nadal będę skupiał się na pozycjonowaniu strony, zamiast na tworzeniu. Że codziennie rano będę sprawdzał statystyki odwiedzalności. Wykres widoczności. Dopiero współpraca z jednym z wydawnictw, które… zainteresowało się moim tekstem, pokazała mi, o co chodzi w tym wszystkim. Czemu konkretnie powinienem poświęcać swój czas wolny, jeśli chcę opowiadać historie. Bardzo chciałem zmienić swoje nastawienie, ale bałem się tak dużego dla mnie kroku. I wiecie co, z pomoca przyszła mi sama wyszukiwarka.

Google z początkiem grudnia wprowadził poprawki w systemie ustalającym kolejność wyników. Z poziomu niemal sześciu tysięcy osób na stronie w ciągu miesiąca zrobiło się ich o dwie trzecie mniej. Pomyślicie, sporo, ale owe niemal cztery tysiące osób były na ogół niezainteresowane moją twórczością. Zapewne spora część odwiedzających trafiała na moją stronę przez przypadek. Wchodziła, czytała jeden artykuł i wychodziła. Wy natomiast jesteście ludźmi, na uwadze których mi zależy. Nie ważne, czy jesteś jeden/jedna, czy jest Was tysiąc. Piszę to, bo lubię pisać i liczę chyba, że pomogę komuś moimi przemyśleniami. Być może natchnę, pokażę, co w moim odczuciu jest ważne dla osoby, która chce zaistnieć jako autor, pisarz?

Tak więc po aktualizacji wyszukiwarki zdecydowałem się całkiem odpuścić kwestie pozycjonowania strony, usunąłem prawie wszystkie wtyczki, usprawniające działanie strony. Pozbyłem się niemal wszystkich narzędzi google’owskich — mam tu na myśli google analytics i google search console. Usunąłem nawet konto na YouTube, bo w sumie ta działalność także zabierała mi czas. Usunąłem też większość tekstów stworzonych głównie z myślą o pozyskiwaniu ruchu. Dlatego od tej pory na stronie nie znajdziecie już recenzji książek i filmów, poradników i informacji o konkursach. Od czasu do czasu, jeśli życie pozwoli, będę publikował jakieś dłuższe lub krótsze felietony. Ale podstawą będzie publikowanie prozy.

Plany na 2021 rok

Rok 2021 zaczynam w pełni skupionym na pisaniu opowiadań, powieści i scenariuszy. Zwłaszcza te ostatnie jakoś zaczęły mi leżeć. Dlatego styczeń to praca nad scenariuszem słuchowiska dla stowarzyszenia Soundsitive Studio, później nad opowiadaniem dla Bartka Biedrzyckiego, na organizowany przez niego konkurs. Dalsze miesiące to, być może, kontynuacja Snu o wolnym świecie; powieści, którą pisałem od 2013 roku i którą w ubiegłym roku zainteresowała się Audioteka. Fanfary!

W tym roku na ich platformie powinien więc ukazać się serial, do którego napisałem scenariusz na podstawie mojej książki!

A wszystko dzięki wyrozumiałości i wsparciu żony i syna. Wszystko co robię, robię dla nich, z myślą o nich i dzięki nim. I z tą myślą zostawiam Was na cały 2021 rok. Żyjmy dla najbliższych, nie dla pracy czy pasji. Hobby i praca mogą się zmienić, ale rodzina przy Was zostanie. Nie ważne, co będziecie robić zawodowo, jak będziecie zarabiać na chleb. Marzenia są ważne, ale mi łatwo się mówi, bo ja swoje już spełniłem. Mam kochającą żonę, syna, pracę, która pozwala mi utrzymać dom i hobby, któremu mogę się poświęcać po godzinach.

A czy kiedyś zamienię pasję w pracę, czas pokaże. Chciałbym, ale nie jest to moim priorytetem na ten rok.

Chcę cieszyć się tym co mam. I tego samego życzę Wam. Cieszcie się swoim życiem i nie skupiajcie się na sztucznie kreowanych problemach. Bądźcie najszczęśliwszymi wersjami siebie.

PS. Jeśli pracujesz jako specjalista ds. SEO: kupię opony do Opla. Mysłowice 2021 — if you know what I mean.