Czy wy też lejecie ciepłym moczem na blue monday?

Chciałbym raz jeszcze gorąco powitać Was w 2021 roku. Wierzę, że to będzie najlepsze dwanaście miesięcy, jakie dotychczas przyszło mi przeżyć, choć ciężko konkurować z 2017, w którym wziąłem ślub czy z 2019, w którym urodził się mój syn. Mimo wszystko, mniej więcej w połowie tego roku na stronie Audioteki ma pojawić się serial audio mojego autorstwa, co wywołuje szeroki uśmiech na mojej twarzy. A kto wie, czy po drodze nie wydarzy się więcej tak wspaniałych rzeczy?

Jak już wspominałem ostatnio, pracuję nad scenariuszem dla stowarzyszenia Soundsitive Studio z okazji roku Stanisława Lema. Jeśli spodoba im się napisany przeze mnie tekst, być może w pierwszym kwartale podzielę się linkiem do słuchowiska nagranego na podstawie mojego scenariusza.

Chciałbym też znaleźć czas na montowanie kolejnych odcinków mojego podcastu. Sama obróbka dźwięku nie jest problemem, najwięcej czasu zabiera jednak szukanie efektów dźwiękowych i podkładu muzycznego, które mają ubogacić opowieść. Znalezienie i dopasowanie tych wszystkich elementów jest dość czasochłonne i stąd tak duże zastoje w pracy nad podcastem. Jestem ciekaw, jak wielu z Was miało okazję słuchać moich produkcji? Może podzielicie się w komentarzach informacją, który z dotychczasowych odcinków podobał Wam się najbardziej?

Oprócz scenariuszy chciałbym też znaleźć czas na napisanie opowiadania dla Bartka Biedrzyckiego, który ma w planach wydanie antologii poświęconej Dzikiemu Zachodowi. Co prawda nie tworzyłem jeszcze żadnych historii w tym klimacie, ale mam na półce dziesięć tomów nowel Jacka Londona i staram się systematycznie pochłaniać kolejne opowieści.

To tytułem wstępu. Żeby pokazać Wam, że ten rok nie jest i raczej nie będzie taki zły. Po prawdzie poprzedni też był całkiem znośny. Sam tekst tworzę jednak z innego powodu. Podobno dzisiaj, tj. 18. stycznia wypada tak zwany blue monday. Dzień, w którym wszyscy musimy mieć podły nastrój.

Czym jest blue monday?

Jakiś matematyk ze Stanów wyliczył, że trzeci poniedziałek w roku to chwila, w której zdajemy sobie sprawę, że nie udało nam się zrealizować noworocznych postanowień, nadal jest mało światła, no i na dodatek jest poniedziałek. Dlatego obowiązkowo musimy obnosić się z niezadowoleniem. Najlepiej nie wychodzić z domów, a jeśli już to koniecznie ubrani w ponurą minę — choć i tak nie będzie jej widać spod maseczki.

Ja nie czułem się tego dnia ani nazbyt przybity, ani zdemotywowany. Bardziej zirytowany, że po pierwsze, ktoś stara się wmówić całemu światu, jaki to zły dzień mamy dzisiaj, po drugie zaś, że niektórzy starają się zrobić z tego niezwykłego dnia okazję do zwiększenia sprzedaży w swoich sklepach.

Dzień spędziłem przeciętnie, pracując i spędzając czas z rodziną. Nie czułem się przesadnie przybity, choć może to efekt medytacji, którą zacząłem praktykować. Ale o tym opowiem Wam następnym razem. Teraz, pisząc te słowa jest już kilkanaście minut po 23, a ja zastanawiam się, czy uda mi się opublikować tekst przed północą, wysłać do Was newslettera — lub chociaż zaplanować jego wysyłkę — i położyć się przed nastaniem kolejnego dnia.

Kto już zapomniał o postanowieniach?

A jak Wam minął trzeci poniedziałek stycznia? Zaniechaliście już noworocznych postanowień? Możecie podzielić się doświadczeniami w komentarzach, które na powrót otworzyłem. Ja w moich planach jako tako tkwię, ale to pewnie tylko dlatego, że nie narzucałem sobie żadnych nazbyt wygórowanych oczekiwań. Ot być w miarę szczęśliwym, skupiać się na jednej rzeczy na raz i żyć w zgodzie ze sobą. Choć to ostatnie bywa trudne. Ale zagłębianie się w siebie i słuchanie wewnętrznego głosu pomaga. Z całą pewnością jestem spokojniejszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 × 1 =

Scroll Up