Czy Dukaj, Orbitowski i Szostak troszczą się o polską fantastykę?

Ostatnio trafiłem na polemikę Jacka Dukaja, Łukasza Orbitowskiego i Wita Szostaka odnośnie kondycji polskiej fantastyki naukowej, a właściwie środowiska pisarzy i czytelników zgromadzonych wokół jednego z wydawnictw.

Tutaj możecie znaleźć oryginalny tekst: Fabryka pisarzy

Panowie, mimo że nie wydają swoich powieści przez Fabrykę Słów, postanowili ocenić prace kolegów po piórze. Ja chciałbym niejako dołączyć do tej dyskusji, stąd pomysł na ten tekst.

Główne wątki

Opinie wyrażane przez wspomnianą wcześniej trójkę stawia autorów wydawanych przez Fabrykę Słów w negatywnym świetle. Według Dukaja największym problemem, który można zauważyć w ich powieściach jest brak oryginalności. Twórcy, chcąc coś wydać, muszą ze swoim dziełem wpisać się w pewne ramy. Coś jak pisarze współpracujący z władzą w PRLu. Dukaj podaje nawet instrukcję, w jaki sposób budowane są kolejne historie. Ma w nich brakować opisów, królują czasowniki przyspieszające akcję, a narracja prowadzona jest w bezosobowy sposób. Neutralność ponad wszystko. Brak manieryzmów to zaleta, ale usuwanie z tekstów cząstki siebie, żeby zostawić czysty materiał to moim zdaniem błąd.

Autorzy, zwłaszcza młodzi, opowiadają historie uproszczoną wersją języka. W dalszej części rozmowy Dukaj i spółka podkreślają, że dożyliśmy czasów, w których język to jedynie medium; porównują go do szyby, przez którą czytelnik poznaje opowieść. Aby nic ów czytelnika nie odstraszyło, szyba musi być nieskazitelnie czysta. Odbiorca pod wpływem wielu opisów czy zdań wielokrotnie złożonych ma odłożyć książkę na półkę i nigdy do niej nie wrócić. Prawdopodobnie uzna nawet, że taka powieść jest źle napisana, bo przecież powinno się bez trudu połykać kolejne rozdziały. Jak odcinki serialu.

Drugi z tematów odnosi się właśnie do świata kina i seriali. Opowieść powinna być budowana jak w filmie, sporo dialogów i akcji. Wszystko co zbędne powinno zostać usunięte. Dzisiaj nie tylko okładki książek wzoruje się na plakatach filmowych. Jest tak również z fabułą. Sami bohaterowie muszą być nieśmiertelni. Czytelnicy nie chcą nudnych szaraczków, oczekują Iron Manów, Franków Underwoodów i innych Sherlocków.

Według Dukaja, Orbitowskiego i Szostaka minęły także czasy, gdzie doceniało się czystość gatunkową powieści. Klasyczne fantasy i science-fiction nie mają już racji bytu. Rycerz ratujący księżniczkę i walczący ze smokiem czy kosmiczny kowboj handlujący złomem są już faux pas. Gość z mieczem i spluwą jest atrakcyjniejszy od gościa z samym mieczem lub z samą spluwą. Dlatego pisarze FS łączą gatunki. Robią tak nie tylko, by zaciekawić czytelnika, ale także, by dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Stąd wszystkie te hybrydy, jak horror science-fiction czy komediowe fantasy.

Jednym z ostatnich aspektów poruszanych przez Dukaja, Orbitowskiego i Szostaka jest brak obowiązków społecznych i ideowych pisarzy. Kiedyś autor musiał zawierać w swoich dziełach głębię, pisać o ważnych sprawach. Autorzy na swój sposób walczyli o wolność, sprzeciwiali się uciskowi. Dzisiaj twórcy nie muszą już nic, dlatego każdy, kto chce coś napisać, na siłę szuka głębi tam, gdzie jej po prostu nie ma. Takie podejście nie może być dobre.

Moim zdaniem

Oczywiście Dukaj, Orbitowski i Szostak mają prawo mieć własne zdanie na temat powieści wydawanych przez Fabrykę Słów. Bezsprzecznie mają też większą ode mnie wiedzę odnośnie konstrukcji powieści. Zastanawiam się tylko, na ile cała ta polemika faktycznie wzięła się z troski o stan polskiej fantastyki, a na ile z żalu o to, że książki autorów Fabryki sprzedają się lepiej?

Mogę zgodzić się z opinią o upraszczaniu języka w opowieściach i traktowaniu go wyłącznie jako medium. Dziś książkę stawia się na równi z filmem i grą. Język stał się narzędziem, jak kamera czy komputer, na którym kompiluje się programy. Samemu tworząc opowieść, bardziej skupiam się na historii, niż na sposobie, w jakim ją opowiadam. A kiedy mam już gotowy tekst, staram się go upraszczać. Jednak jako czytelnik doceniam złożoność języka i pewne charakterystyczne smaczki dla poszczególnych pisarzy. Nie wyobrażam sobie Hemingwaya piszącego Zielone wzgórza Afryki zdaniami krótkimi niczym w telegramie.

Nie akceptuję braku oryginalności. Nie mówię nawet o stylu, ale o braku pomysłu na własny świat. Jestem przeciwny pisaniu książek w uniwersum jakiegoś świata. Jednak fandom zachłysnął się modą na wszelkiego rodzaju covery. Pisze się dzisiaj powieści osadzone w klimacie Metra 2033 i S.T.A.L.K.E.R.A. i zapomina się o co chodziło w oryginale.

Przez Lód Dukaja jeszcze nie udało mi się przebrnąć. Dwa razy odbijałem się od tego tytułu. Moim zdaniem jest on trochę przekombinowany na poziomie języka. Nie znam jeszcze tej historii, ale po kilkunastu przeczytanych stronach mogę stwierdzić, że dałoby się napisać to nieco bardziej przystępnie.

Tytuły wydawane przez Fabrykę Słów stoją wg mnie na drugim krańcu. To sieczka dla młodych czytelników. Produkt skierowany na zarabianie. Fabryka Słów zaczęła działać w oparciu o rzemieślników, takich jak Andrzej Pilipiuk. I na nieszczęście przy tym została. Nikt już nie dba, by pisać o czymś istotnym, nawet istotnym wyłącznie dla samego pisarza. Dzisiaj pisze się, żeby być czytanym. Wiem coś o tym.

Moda na kliki zawładnęła już światem literatury. Bo tak traktuję pisanie pod wymogi wydawnictwa. Wydawca analizuje rynek, sprawdza, który tytuł sprzedaje się najlepiej, a potem zleca napisanie odpowiedniej powieści. Polski fandom zachłysnął się niską popkulturą, którą zaserwowali nam twórcy zza oceanu. Teraz najprawdopodobniej już się nie podniesie i będzie konsumował coraz większe gówno. A autorzy, chcąc zarabiać na swojej pasji, będą zmuszeni do tworzenia coraz gorszej jakościowo prozy. Wracamy do chałturzenia.

Za niedługo zatoczymy koło i wrócimy do pisma obrazkowego. Całe tylko szczęście, że do zaplanowania opowieści zbudowanej na obrazach potrzebny jest scenariusz, który już w całości opiera się na słowach.

Zdjęcie: https://www.flickr.com/photos/96799800@N07/15605876946/, CC0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

5 × trzy =

Scroll Up